Dokładnie dzisiaj - w dniu założenia tego bloga - podczas przeglądania stron kilku banków natknąłem się na dość sporą ilość pojawiających się reklam - grafik ruchomych w slangu funkcjonujących (zapewne od nazwy narzędzia projektującego) jako "flash"występujących w formie pop upów oraz interstitials.
Zadałem sobie pytanie, do którego momentu upgrade technologiczny witryny nie powoduje ograniczenia jej dostępności i funkcjonalności.
Każdy z nas korzysta z portali internetowych. Niektórzy, tylko "by sprawdzić pocztę", inni traktują te witryny jako gazetę codzienną. Jednak wszyscy doświadczyli nagłych wyświetleń ruchomych reklam, zasłaniających treść portalu, i prezentujący samochód, kredyt hipoteczny, czy informujących o nowej ofercie firmy doradztwa finansowego. Taka forma balansuje na granicy reklamy - ze względu na potwierdzoną badaniami społeczności internetowej wynikami oddziaływania i "przeszkadzacza" - w wypadku znacznej ilości powtórzeń poprzez "odświeżenia" powoduje zapamiętanie grafiki oraz produktu, ale istnieje też niebezpieczeństwo uszczerbku na wizerunku, portalu gdyż głównym czynnikiem jaki odbierze w przekazie internauta nie będzie produkt a powtarzalność a co za tym idzie - uciążliwość, jak i na wizerunku firmy, której kampania jest prowadzona - tutaj może w sposób odwrotny zadziałać efekt zapamiętania marki i jej znaku towarowego i kojarzenie jej z konkretną formą reklamy.
Drugim wątkiem jest bariera techniczna. Przykładowo: W pracy korzystam z przenośnego internetu z ograniczonym transferem. Potrzebuję odszukać informacji o historii działalności konkretnej instytucji na rynku finansowym. Ile czasu stracę na czekaniu na ładowanie grafik flasha umożliwiających odczytanie treści strony? Najgorzej, gdy cała witryna opracowana jest w tej technologii. Wtedy czas oczekiwania wydłuża się w nieskończoność a Internet to przecież w założeniu najszybsza metoda pozyskiwania i przetwarzania informacji.
Podsumowując, rozwój reklamy internetowej jako elementu kształtowania wizerunku organizacji postępuje w dwóch kierunkach. Pierwszy to stanowczo rozwój "merytoryczny" - sposób obróbki informacji, dobór targetu, oraz sam marketing wizerunkowy. Drugi, moim zdaniem odrębny to rozwój "technologiczny" czyli wykorzystanie nowoczesnych narzędzi do promowania firmy czy produktu. Jednak, należy postawić sobie pytanie: Czy zbyt intensywny postęp technologiczny nie spowoduje, iż "target" przestanie nadążać a wręcz z "nadążania" zrezygnuje poprzez instalację specjalnych programów do eliminowania reklam w tej formie?
Zadałem sobie pytanie, do którego momentu upgrade technologiczny witryny nie powoduje ograniczenia jej dostępności i funkcjonalności.
Każdy z nas korzysta z portali internetowych. Niektórzy, tylko "by sprawdzić pocztę", inni traktują te witryny jako gazetę codzienną. Jednak wszyscy doświadczyli nagłych wyświetleń ruchomych reklam, zasłaniających treść portalu, i prezentujący samochód, kredyt hipoteczny, czy informujących o nowej ofercie firmy doradztwa finansowego. Taka forma balansuje na granicy reklamy - ze względu na potwierdzoną badaniami społeczności internetowej wynikami oddziaływania i "przeszkadzacza" - w wypadku znacznej ilości powtórzeń poprzez "odświeżenia" powoduje zapamiętanie grafiki oraz produktu, ale istnieje też niebezpieczeństwo uszczerbku na wizerunku, portalu gdyż głównym czynnikiem jaki odbierze w przekazie internauta nie będzie produkt a powtarzalność a co za tym idzie - uciążliwość, jak i na wizerunku firmy, której kampania jest prowadzona - tutaj może w sposób odwrotny zadziałać efekt zapamiętania marki i jej znaku towarowego i kojarzenie jej z konkretną formą reklamy.
Drugim wątkiem jest bariera techniczna. Przykładowo: W pracy korzystam z przenośnego internetu z ograniczonym transferem. Potrzebuję odszukać informacji o historii działalności konkretnej instytucji na rynku finansowym. Ile czasu stracę na czekaniu na ładowanie grafik flasha umożliwiających odczytanie treści strony? Najgorzej, gdy cała witryna opracowana jest w tej technologii. Wtedy czas oczekiwania wydłuża się w nieskończoność a Internet to przecież w założeniu najszybsza metoda pozyskiwania i przetwarzania informacji.
Podsumowując, rozwój reklamy internetowej jako elementu kształtowania wizerunku organizacji postępuje w dwóch kierunkach. Pierwszy to stanowczo rozwój "merytoryczny" - sposób obróbki informacji, dobór targetu, oraz sam marketing wizerunkowy. Drugi, moim zdaniem odrębny to rozwój "technologiczny" czyli wykorzystanie nowoczesnych narzędzi do promowania firmy czy produktu. Jednak, należy postawić sobie pytanie: Czy zbyt intensywny postęp technologiczny nie spowoduje, iż "target" przestanie nadążać a wręcz z "nadążania" zrezygnuje poprzez instalację specjalnych programów do eliminowania reklam w tej formie?
